Beata i Michał

Czasami zastanawiam się czy zbytnio nie emocjonuję się miłością i radością moich par. Mnogość emocji jakie mi towarzyszą w tym dniu sprawiają, że w leżąc już w łóżku po ślubie długo nie potrafię zasnąć. Jednak wiem, że gdyby nie to, kadry w jakich zamykam ten dzień byłyby zupełnie inne, mniej uczuciowe i mniej szczere. Na ślubie Beaty i Michała wielokrotnie wzruszałam się razem z nimi. Najpiękniejsza ozdoba Beaty to jej uśmiech, który nosiła przez cały dzień z dumą, a ja jestem dumna, że mogłam spędzić ten cudowny dzień razem z nimi.
Zapraszam Was do oglądania dojrzałej i pięknej miłości, którą mogłam fotografować.
I tak, mam wymagającą, ale najlepszą i najpiękniejszą pracę na świecie, bo mogę poznawać takie osoby jak oni.